| Nie masz konta? Zarejestruj się |
Po zaskakującej wygranej w Leśnej nad faworytem Pucharu, VW Canoe Polo Team ze Swarzędza uległ w Choszcznie gospodarzom w finale drugiej edycji Międzynarodowego Pucharu Polski w Kajak Polo 2011. W łącznej klasyfikacji drużyny mają po 33 punkty, co oznacza, że ostateczny zwycięzca zostanie wyłoniony dopiero 17 lipca podczas finału w Warszawie.
Podobnie wygląda walka o trzecie miejsce. Victoria Warszawa, która tryumfowała nad Kwisą Leśna podczas pierwszej edycji cyklu, w Choszcznie wypadła gorzej niż gospodarze poprzedniej edycji. Oba zespoły mają w tym momencie po 28 punktów.
W słabszej sytuacji znalazł się klub UKS SET Kaniów, który po raz drugi zajął piątą lokatę i aby mieć szanse na wejście do pierwszej pucharowej trójki, musi wygrać stołeczny turniej. Pozostałe trzy drużyny, które startowały w pierwszej edycji Pucharu, nie wzięły udziału w drugiej jego odsłonie. Oznacza to, że również w warszawskim finale udział weźmie pięć najlepszych polskich drużyn.
Trójmecz gigantów
|
|
Spotkanie finałowe zakończyło zwycięstwem 1:4 MOSW Choszczno. Wcześniej jednak, złożone w większości z członków polskiej kadry narodowej składy, rozegrały jeszcze dwa wyjątkowo emocjonujące spotkania. Pierwszy mecz jeszcze w fazie grupowej, po łącznie dwunastu strzelonych bramkach zakończył się remisem. Regulaminowy czas gry nie wyłonił zwycięzcy również podczas walki w fazie eliminacyjnej. Złotą bramkę w dogrywce zdobyli ostatecznie gospodarze.
- Pierwsze mecze okazały się znacznie cięższe niż samo spotkanie finałowe. Jednak tak czy inaczej, już dawno nie przeżywałem takich emocji na krajowym boisku – przyznaje Norbert Watkowski, trener z MOSW Choszczno i szkoleniowiec męskich drużyn narodowych.
Przegrana drugiego dnia zawodów z aktualnym mistrzem Polski oznaczała dla swarzędzkiej drużyny, że do utrzymania tytułu z Leśnej będzie musiała zagrać mecz z gospodarzem poprzedniej edycji Pucharu. Zawodnicy z VW Team nie mogli być pewni zwycięstwa ze świetnie grającymi w tym turnieju Leśniakami. Tym bardziej, że we wcześniejszej fazie turnieju przegrali z Kwisą 0:4. W meczu o wejście do finału zdołali jednak wyrównać bilans również strzelając cztery i nie tracąc żadnej bramki.
- W Leśnej do pełnego składu brakowało nam dwóch zawodników. W Choszcznie było nas o jeszcze jednego mniej, przez co wszystkie mecze graliśmy bez chwili odpoczynku. Mamy jednak nadzieję, że w Warszawie będzie nas więcej niż pięciu – mówi Krzysztof Schiller, lider drużyny ze Swarzędza.
Leśna nadrabia straty
Po wygranym meczu z Victorią i porażce ze Swarzędzem, Leśna znalazła się na najniższym stopniu podium. Wyrównała tym samym wynik w łącznym rankingu z Victorią Warszawa.
- Kiedy w Leśnej wygrywaliśmy z Victorią 3:0 byłem pewien, że wygraną mamy już w kieszeni. Gdy w Choszcznie było 0:2 dla Warszawiaków, wątpiłem już w realne szanse na wejście do pierwszej pucharowej trójki. W obydwu przypadkach błędnie oceniałem sytuację – opowiada z uśmiechem Bogdan Sztuba, trener oraz bramkarz Kwisy i jednocześnie najstarszy polski czynny zawodnik nie tylko kajak polo, ale i slalomu kajakowego.
Warszawska drużyna, w której składzie zabrakło w Choszcznie zarówno podstawowego, jak i rezerwowego bramkarza, zakończyła pierwszy dzień zawodów przegrywając wszystkie cztery rozegrane mecze.
- Bardzo brakowało nam sprawdzonej obrony, stąd wynik w fazie grupowej. Drugiego dnia poszło nam już lepiej i zaczęliśmy dzień wygraną z Kaniowem – tłumaczy Cezary Salamonik, lider warszawskiej drużyny.
Podobnie jak w spotkaniu o trzecie miejsce w poprzedniej edycji Pucharu, również w Choszcznie w meczu Leśna-Warszawa konieczne było rozegranie dogrywki. Tym razem jednak to Leśniacy zdołali zdobyć punkt jako pierwsi.
– W Warszawie wszystkie drużyny mają wystąpić w najmocniejszych ustawieniach. My też zagramy już pełnym składem – dodaje Salamonik.
Kaniów w kłopotach, inni poza stawką
W trudnej sytuacji znalazła się ekipa z Kaniowa, która w obu edycjach MPPKP zajęła piąte lokaty. Strata trzech punktów w ogólnej klasyfikacji do Leśnej i Warszawy oznacza, że tylko wygrana w Warszawie może dać szanse śląskiej drużynie na wejście do pierwszej trójki tegorocznej edycji Międzynarodowego Pucharu Polski.
Zarówno czeska Praha Canoe Polo, KTW Kalisz, jak i Choszczno B, nie wzięły udziału w turnieju w Choszcznie. Oznacza to, że nie mają już szans na walkę o wejście do pierwszej piątki.
pk
| Zobacz także |